Friday, March 25, 2016

Nr. 9 - KOD co to jest, kto finansuje, działacze, sympatycy

(opracował Zbyszek Koralewski na podstawie informacji z internetu)
Co to jest Komitet Obrony Demokracji, czyli w skrócie KOD?

Ruch ten powstał szybko, bo już na drugi dzień po wyborach do Sejmu RP, zanim nowo wybrany Sejm zaczął działać. To znaczy, że musiał być przygotowywany już od wiosny, po zaskakującym przegraniu wyborów przez Bronisława Komorowskiego. Zarząd KODu, który się nie ujawnia, głosi że demokracja w Polsce jest zagrożona przez PiS. Demonstrują osoby dobrze wykształcone, większość powszechnie znana, powiązana z byłą rządzącą koalicją PO i PSL.

Najwyraźniej nie chodzi im o dobro Polski, kieruje nimi strach przed utratą swoich przywilejów. Poprzez umiejetną, propagandę na Facebooku w ciągu zaledwie trzech dni potrafili zdobyć szybko popularność, poparło ich ponad 25 tys. osób, które uwierzyły w atrakcyjne hasła. Przyciągnęli oportunistów i osoby, nie bardzo orientujące się o co faktycznie chodzi. Przekonali swoich sympatyków, że Polsce reformy są niepotrzebne, że wszystko jest ok, że nic nie trzeba zmieniać, że nowowybrane władze chcą wprowadzić dyktaturę. Wymyślili ponad 70 obraźliwych epitetów, które skandują w czasie swoich demonstracji od prostych jak "Precz z Kaczorem!", do bardziej wyszukanych jak, "Siekiera, motyka, enter, spacja, rusza już inwigilacja", “Nie będziemy milczeć gdy depczecie naszą wolność” hasła prowokacyjne, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością, ale pomagają mobilizować tłumy. Działacze KODu dążą do wywołania zamieszek, do utrudnienia rządzenia i w konsekwencji do obalenia nowego rządu. Nie zawahali się wystąpić o pomoc w walce z nowym rządem do Uniii Europejskiej, do senatorów amerykańskich, do mediów światowych, do osób nieprzychylnych Polsce naśladując w ten sposób Targowiczan, którzy nie chcieli pogodzić sie z reformami Konstytucji 3 Maja 
i przyczynili się do rozbiorów Polski. 
Odpowiedź prezesa KPA: http://www.pac1944.org/presoffice/2016/SpulaLet2USSens.pdf

Opozycja w demokracji istnieje zawsze i może przyjmować dwie formy:
Forma pierwsza to opozycja konstruktywna – kontrolująca rząd i protestująca przeciwko błędnym decyzjom, ale jednocześnie popierająca inicjatywy, które są pożyteczne.
Druga forma to opozycja obstrukcyjna – prowadząca totalną wojnę z rządem, utrudniająca jego działania nawet wtedy, gdy są to działania korzystne dla wszystkich.

KOD jest energiczną, hałaśliwą opozycją obstrukcyjną, straszy drugim Majdanem,
jej działania są na rękę wrogom Polski i przez to są niebezpieczne.

Parę komentarzy:

~Mieczysław : Jako robotnik i jako obywatel Rzeczpospolitej, mam już dość, i dłużej nie zniosę tych wstrętnych typów KOD. Czy w końcu dacie temu Rządowi,wybranemu przeze mnie,i przez większość narodu,spokój? Czego się wszyscy boicie? Przecież jesteście uczciwi, pracowici, nieskalani niczym złym obywatelami Rzeczpospolitej. Nie oszukujecie, nie jesteście uwikłani w afery i korupcje. Jesteście prawymi obywatelami. Czego się więc boicie? Straszycie PIS-em. Co z Wami nie tak? Napiszcie śmiało, a może macie coś na sumieniu. Ooo, to trzeba się wziąć za porządki, póki jest czas. 
 
~Julita : Kto bierze udział w tych marszach? Może jest trochę zwykłych ludzi, jednakże większość to politycy, aktorzy, bankowcy, dziennikarze, urzędnicy organizacji pozarządowych, czyli ludzie bardzo dobrze ustawieni, którzy obawiają się, że ich dotacje
i środki na kontach zmaleją. Niektórzy, (ci którzy organizują marsze) liczą na kariery polityczne, a inni obawiają się o swoje stanowiska, Wielu z nich pod pieczą PO i PSL dobrze żyło na koszt narodu, a teraz może się okazać, że nie są nam przydatni,
a nawet nam szkodzący. Stąd ten lament.

Kto finansuje ten spontaniczny, oddolny (jak KOD lubi się reklamować) ruch ?
Finansowo KOD wspierają instytucje zagraniczne, którym zależy na utrzymaniu stanu półkolonii w Polsce. Gazeta Wyborcza i TVN są wdzięczne np. Jerzemu Sorosowi, który poprzez Fundację Batorego. na walkę o „demokrację w Polsce” przekazał 150 mln złotych.

Działacze KODu.
Lekceważenie Głosu Narodu osiągnęło w Polsce wyżyny w czasach (nie)rządów Tuska, Kopacz i komorowskiego. KOD wtedy jakoś nie powstał, gdy trzeba było bronić polskich lasów, kopalń i protestować, że historię się fałszuje i robi z Polaków katów, gdy żydowsko- amerykańskie organizacje żądały od Polski wypłacenia 65 miliardów dolarów za mienie utracone w czasie II wojny światowej. Podobno (wg. medii) KODem kieruje Mateusz Kijowski, urodzony w 1968 w Warszawie, publicysta, ma swój blog. Jest aktywny w swojej parafii. Twierdzi, że do działania motywuje go bakcyl, który przekazali mu rodzice. Dziwne, że ten “bakcyl” teraz się ujawnił, że nie kazał mu bronić demokracji i wyprowadzać tysiące ludzi na ulice za rządów PO i PSL. Oto niektórzy z działaczy, którzy przemawiają na demonstracjach lub maszerują w pierwszych szeregach: sędzia Jerzy Stępień, były działacz Solidarności i były prezes Trybunału Konstytucyjnego, uczestnik obrad okragłego stołu, wielokrotnie odznaczony, Agnieszka Holland – reżyserka teatralna i filmowa, która scharakteryzowała cel demonstracji zwięźle: „żeby było tak jak było”, Ryszard Petru – prezes Nowoczesnej, Marcin Święcicki – „wzorowy” demokrata, były członek Komitetu Centralnego PZPR, Andrzej Miszk – polski diakon katolicki, przedsiębiorca oraz bloger, działacz opozycji w czasach PRL-u, Karol Modzelewski – też były działacz opozycji, Wanda Nowicka - działaczka lewackiej partii Ruch Palikota. Aleksander Smolar – obecnie prezes zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, należącej do George Sorosa, Szymon Gutkowski – członek zarządu Fundacji im. S. Batorego, Tomasz Cimoszewicz – syn Włodzimierza Cimoszewicza byłego premiera, Radomir Szumełda – polityk PO, jeden z założycieli KODu, Kamila Gasiuk-Pihowicz – polska prawniczka, rzecznik prasowy partii Nowoczesna, Paweł Rabiej współzałożyciel partii Nowoczesna. W obronie „zagrożonej” wolności występują zasłużeni dla poprzedniej ekipy dziennikarze.: tacy jak Jacek Żakowski, Stefan Bratkowski - założyciel Gazety Wyborczej i spółki Agora i jego córka Katarzyna Bratkowska - propagatorka gender, Piotr Rachtan - były członek PO, Tomasz Lis, Ewa Wanat, Renata Kim, Sławomir Sierakowski, Jarosław Kurski , Seweryn Blumsztajn. I politycy jak: Sławomir Neumann, Władysław Kosiniak-Kamysz, Barbara Nowacka. Ta „obywatelska” inicjatywa stała się przymierzem przegranych polityków, którzy w KOD dostrzegli szansę na złapanie drugiego oddechu. Główny ideolog KODu Piotr Pacewicz z Gazety Wyborczej, specjalista od rewolucji, poleca miedzy innymi hasło: „Precz z Komuną”, co może śmieszyć, gdy obok maszeruje Marek Barański, który podczas stanu wojennego prezentował felietony popierające władze PRL i krytykujące opozycję. 
Do akcji „obrony demokracji” przyłączył się także Lech Wałęsa poprzez swoje wypowiedzi 
 i oczerniajacy Polaków Jan Tomasz Gross. Ostatnie swoje „naukowe odkrycie”prof. Gross wyjawił w czasie niedawnej wizyty w Niemczech: „Polacy byli nie bez racji dumni z oporu, jaki stawiali nazistowskim okupantom, ale faktycznie podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców.”

Sposób rekrutacji (ciekawe i pouczające)
Wystarczy wypisać w internecie “Jak dołączyć do KODu” i pojawi się informacja co należy zrobić: „Jeśli zgadzasz się z naszym manifestem i nie chcąc być biernym, chcesz do nas dołączyć, możesz zrobić to w następujący sposób: Zgłoś się do jednego z naszych koordynatorów z regionu, w którym mieszkasz. Od niego dowiesz się, jak dalej postępować.”  Imponująca lista koordynatorów w Polsce i na świecie: 
Manifest KODu straszy i motywuje „myślących inaczej”, podburza do demonstracji. 

OSTRZEGAMY I DORADZAMY,, ABY POMYŚLEĆ I OCENIĆ AKTUALNĄ SYTUACJĘ POLITYCZNĄ W POLSCE ZANIM ZDECYDUJESZ WSPIERAĆ ANTY RZADOWE DEMONSTRACJE I DZIAŁANIA, PROPONOWANE PRZEZ KOD.

Dodatek
Niebezpieczna awaria prezydenckiego auta powinna wzbudzić uzasadnione zaniepokojenie. Jednak dla sympatyków KODu ten wypadek, stał się okazją do naśmiewania i złośliwych komentarzy na ich Facebooku. Skad tyle nienawiści do polskiego patrioty, jakim niewatpliwie jest obecny prezydent ? Oto niektóre z szokujących komentarzy, które pokazują charakter osób popierających KOD: 
Zenon Kaczorowski: Oj, jaka szkoda.
Cezary Bąk: życzę mu śmierci w męczarniach.
Ted Roznicki: myślałem, że będziemy robić zrzutkę na kwiaty, trudno, nie wyszło
Helena Jałosinska: byłam gotowa całą emeryturę przeznaczyć na wieniec, a niech tam
Ryszard Koczyrkiewicz: szkoda, że brzozy nie było
Krystyna Wardziak: pierwsze ostrzeżenie, drugiego nie będzie
Artu Dru: Niestety nic mu się nie stało
Bartosz Czerniec: Czekamy na replay – tym razem skuteczny
Iwona Szczypińska: Jakoś się nie przejęłam i wcale bym nie płakała, gdyby…
Krzysztof Tomasz Ratajczak: szkoda, że go szlak nie trafił, miałem nadzieję
Wojtek Woś: Szkoda, cholera, a byłoby fajnie
Takich wpisów są setki. W ogromnej większości pod nazwiskami, ze zdjęciami.
Bez zażenowania, z pełną otwartością. Przecież w Komitecie Obrony Demokracji ludzie są odważni.

Friday, February 26, 2016

Nr. 8 - Niemiecki europoseł o Polsce


skrót artykułu Zbyszek Koralewski, link do oryginału:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Hans-Olaf-Henkel-dla-Do-Rzeczy-sankcje-dla-Polski-to-bylby-koniec-UE,wid,18125498,wiadomosc.html?ticaid=1165ff

- Powody ataków na nowy rząd w Polsce są dwa. Polska opozycja nie pogodziła się ze swoją przegraną w wyborach, a drugi wynika z tego, że kraje ze środkowej i wschodniej Europy: Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, nie są entuzjastycznie nastawione do unijnego centralizmu i nie chcą mieć drugiej Moskwy w postaci Brukseli, która by im mówiła, co mają robić - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Do Rzeczy" Hans-Olaf Henkel, niemiecki eurodeputowany z frakcji EK.



Hans-Olaf Henkel PAP/EPA / DPA

Dominika Ćosić: Czy premier Beacie Szydło udało się w czasie debaty 
w Parlamencie Europejskim przekonać sceptyków?

Hans-Olaf Henkel: Sceptyków nie. W PE są ludzie, którzy po prostu nie chcą dać się przekonać. Może pani pokazać im fakty, jasno i klarownie, a oni i tak nie dopuszczą ich do świadomości i dalej będą się trzymać swojej ideologii. To wystąpienie miało jednak wpływ na ludzi, którzy mają otwarte umysły.

A są tacy? 

- Myślę, że tak. Jednak z pewnością im dalej na lewo i im dalej na prawo, tym trudniej tego typu ludzi spotkać.. Oczywiste jest, że polska opozycja nie może zaakceptować tego,
że przegrała wybory. To jest polski problem. Mogę tylko apelować do obecnej polskiej opozycji, by z polskiego problemu nie robiła europejskiego. Wzrost napięcia zaszkodzi Polsce i Europie. Druga oś podziału dotyczyła ideologii: bo są w PE partie chcące większej centralizacji Unii, federalizmu oraz ci, którym taka wizja nie odpowiada. Nowy polski rząd, podobnie jak ja, należy do tej drugiej grupy. I to był ten drugi podział – na zwolenników
 i przeciwników centralizmu europejskiego.

A jaki według pana jest główny powód ataków na nowy polski rząd?

- Powody są dwa. O pierwszym już mówiłem - polska opozycja nie pogodziła się ze swoją przegraną w wyborach, co było widoczne nawet w dyskusji. Drugi powód wynika z tego, 
że kraje ze środkowej i wschodniej Europy: Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, nie są entuzjastycznie nastawione do unijnego centralizmu i nie chcą mieć drugiej Moskwy 
w postaci Brukseli, która by im mówiła, co mają robić.
A w tym wszystkim jest jeszcze dodatkowy niemiecki element, co czyni całą tę sytuację jeszcze bardziej dramatyczną i trudną. Jako Niemiec, który czyta, obserwuje media międzynarodowe, zauważam wyraźnie, że niemieckie media i niemieccy politycy wiodą prym w krytykowaniu polskiego rządu. Czegoś takiego prawie nie widzę w prasie francuskiej, 
w stosunkowo niewielkim stopniu w brytyjskiej, we włoskiej temat prawie nie istnieje. Trochę się o tym pisze w Austrii i Holandii. Ten silny pouczający głos niemiecki ma swoją ważną przyczynę – Niemcymają ambicję bycia światową moralną superpotęgą. Chcą ocalić klimat światowy, zmarginalizować energię nuklearną, ratują strefę euro, trzy razy ocaliły Grecję, Irlandię, Portugalię, Hiszpanię, teraz ratują uchodźców z różnych krajów. I wreszcie wierzą, że muszą ocalić polską demokrację. Powodem tej moralnej arogancji wielu niemieckich polityków – najlepszym przykładem jest przewodniczący Schulz – jest to, że pokolenie Niemców urodzonych już po wojnie czuje się w obowiązku pokazywać swoją wysoką, ponadnormatywną moralność.
Pan Schulz atakuje Polskę, mówiąc o zamachu stanu albo o demokracji w stylu Putina.
 To nie tylko największa niegodziwość, jaką słyszałem, będąc posłem do PE, ale też totalny brak szacunku dla litery prawa. Wszyscy mówią, że powinniśmy poczekać na werdykt Komisji Weneckiej, a tymczasem ten człowiek na to nie czeka, bo on już osądził Polskę. Poprosiłem go w przemówieniu o przeproszenie Polski. Nie zrobił tego. Dlaczego?

Rzecznik kanclerza odcinał się ostatnio od komentarzy niektórych niemieckich polityków nawołujących do nałożenia sankcji na Polskę.

- Takie pomysły nałożenia na Polskę sankcji są idiotyczne, kompletnie idiotyczne.
 Na szczęście nie zostaną zrealizowane, bo to byłby koniec Unii Europejskiej.

Jak polski rząd powinien się ustosunkowywać do ataków Schulza i do niemieckiego rządu? Nie traktować go jako przedstawiciela rządu w Berlinie
 i ewentualnie odpowiadać tylko jemu?

- Moja rada jest taka: polski rząd powinien być pewny siebie i to pokazywać. Nie atakować rządu niemieckiego za słowa Schulza. A niemiecki rząd ma zresztą przecież teraz poważne problemy, i to na kilku frontach. O skutkach „polityki Willkommen” już mówiłem, a jest też kwestia rezygnacji z energii atomowej, która spowodowała dramatyczny wzrost cen energii. Cena prądu w Niemczech jest druga co do wysokości na świecie. Z tego powodu wiele zagranicznych i niemieckich firm zaczyna się z Niemiec wycofywać. Kryzys w strefie euro nie został zażegnany, Grecja nie przeprowadza reform. Krótko mówiąc – pani Merkel nie potrzebuje otwierać kolejnego frontu, czyli pogorszenia relacji z Polską. I nie ma też żadnych podstaw do tego, by pouczać polski rząd. I rząd w Warszawie powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Thursday, February 11, 2016

Nr. 7 - Dzisiejsza Targowica


czyli Nowoczesna, KOD i inni 
autor: Prof. W. J. Korab-Karpowicz
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPUBLIKOWANO STYCZEŃ 3, 2016 PRZEZ A303W POLSKA

Dzisiejsza Targowica używa sloganu „zagrożonej demokracji”. Zamiast do Moskwy apeluje do Brukseli. Motywacje są jednak takie same: obrona swoich interesów i utraconych przywilejów. Nie są to dziś przywileje magnackie, ale partyjne.

opis demonstracji 12 grudnia, 2015 (przyp. zk): 

Wszyscy zapewne pamiętamy z podręczników szkolnych co to była Targowica, ale warto przypomnieć tę historię. Kiedy stronnictwo reform doprowadziło do uchwalenia w 1791 roku konstytucji 3-go maja, która ukrócała nadmierne przywileje szlachty i prowadziła do pozytywnej reformy państwa, znalazła się grupa niezadowolonych, którzy niby w imię obrony „zagrożonej wolności”, ale faktycznie w obronie własnych interesów, zawiązali konfederację w Targowicy. Celem targowiczan było znieść konstytucję 3 maja i przywrócić dawne przywileje. Aby zrealizować swój cel nie zawahali się zwrócić się na pomoc Moskwy.
Polityka może być rozumiana na dwa sposoby: jako sztuka rządzenia lub jako walka o władzę. Jeżeli do władzy dochodzą ludzie, którzy mają na celu dobro państwa wówczas polityka nabiera cech sztuki rządzenia, a więc sterowania państwem w sposób, który służy dobru ogólnemu i wzmacnia jego siłę. Wygrana dr Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich oraz PiSu w wyborach parlamentarnych jest wyrazem woli większości społeczeństwa. Ta większość uznała, że poprzednia partia rządząca PO oraz związany z nią ideowo prezydent Bronisław Komorowski nie rządzili dobrze państwem. Odmówiła więc im dalszego kredytu zaufania. Na tym właśnie polega demokracja. W państwie o ustroju demokratycznym można dokonać wymiany władzy. To dokonało się obecnie w Polsce.

PO, Nowoczesna i inne ugrupowania związane z opozycją, tak jak kiedyś grupa ludzi przeciwnych konstytucji 3 maja, nie mogą pogodzić się z przegraną. Przegrana polityczna oznacza bowiem ukrócenie przywilejów związanych z pełnieniem władzy. Popiera ich znaczna część mediów co jest dowodem na to, że media wcale nie są niezależne. Programy prowadzone przez Lisa, Kraśkę i wielu innych znanych dziennikarzy są wyraźnie stronnicze. Popierają ich też politycy typu Wałęsa czy Cimoszewicz, których życie polityczne już się dawno zakończyło. Chcą więc wyraźnie skorzystać z okazji, aby jeszcze z grobu przypomnieć o swoim istnieniu.

Głównym argumentem opozycji jest, że PiS nie ma sprecyzowanego programu oraz, że chce zdominować polską scenę polityczną. Tymczasem w styczniu 2014 odbył się kongres programowy PiSu, na którym ramy programowe zostały dokładnie wytyczone, a co do drugiego zarzutu, zwycięscy zawsze przypada palma wygranej. Jest rzeczą oczywistą, że partia centro-prawicowa, a taką jest PiS, będzie odchodzić od rozwiązań liberalno-lewicowych PO i wprowadzać w to miejsce własne.
Współczesna demokracja oparta jest, z jednej strony na, wolnych, cyklicznych wyborach, a z drugiej zaś na zapewnieniu podstawowych swobód obywatelskich, takich jak wolność słowa, wyznania i gromadzenia się. Zarówno z uwagi na system obwiązującego prawodawstwa jak i na praktykę społeczną Polska jest jednym z najbardziej demokratycznych krajów na świecie. Na przykład, sposób w jaki media krytykują obecnie rząd byłby w wielu krajach wręcz nie do pomyślenia. Polacy mają możliwość swobodnego manifestowania swoich poglądów i zrzeszania się, a co najważniejsze mają możliwość odwołania w cyklicznych wyborach władzy, która nie spełniła ich oczekiwań lub nadużyła ich zaufania.
Należy odróżnić wolność od anarchii. Anarchia to zamęt, manipulacja, pomieszanie treści, podważanie autorytetu władzy. Obecne działania Nowoczesnej, KOD i innych ugrupowań wymierzone przeciwko demokratycznie wybranemu Prezydentowi RP oraz zwycięskiej partii PiS szerzą w Polsce anarchię i nie mają wiele wspólnego z demokracją. Miast nazywać się „Komitetem Obrony Demokracji”, KOD powinien raczej nazywać się KAT – Komitet Anarchii (Treściowej). Kiedy z kolei Wałęsa i inne osoby posuwają się tak daleko aby szkalować Prezydenta RP i polski Rząd za granicą, ujawniają się jako przedstawiciele dzisiejszej Targowicy, których dążeniem nie jest troska o dobro wspólne, ale o swoje własne, i w tym dążeniu nie wahają się zwracać o pomoc do obcych mocarstw.
Polska ma stare tradycje demokratyczne, sięgającej pierwszej Rzeczpospolitej, ale demokracji najwyraźniej się nadal wspólnie uczymy. Podstawową sprawą jest odróżnienie demokracji od anarchii. Olbrzymią wartością demokracji jest możliwość wymiany władzy, ale ta wymiana nie dokonuje się pod wpływem grup nacisku lub zorganizowanych przez nich protestów, ale w demokratycznych wyborach. Zwycięskiej partii należy dać kredyt zaufania i docenić fakt, że jej wybór wyraża wolę większości społeczeństwa.
Włodzimierz J. Korab-Karpowicz
Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz, filozof i myśliciel polityczny. Studiował na Politechnice Gdańskiej (elektronika) i KUL (filozofia). Doktoryzował się na Uniwersytecie Oksfordzkim. Habilitował na UAM w Poznaniu. W latach 1991-1992 wiceprezydent Gdańska. Pracował w MSZ jako I Sekretarz Ambasady RP w Oslo oraz był doradcą Komisji Europejskiej. Profesor Uczelni Łazarskiego w Warszawie i Uniwersytetu Zayed w Dubaju. Autor Traktatu polityczno-filozoficznego i wielu innych prac z dziedziny filozofii polityki.

Jan Pietrzak: - Platforma donosicieli – do posłuchania:
https://www.youtube.com/watch?v=_VuEE1IXIS0&feature=youtu.be

Saturday, January 30, 2016

Nr. 6. Cztery listy do Parlamentu Unii Europejskiej

Warto Przeczytać...Nr.6 publikacja KPA – Wydział Long Island, 30 stycznia, 2016


Cztery listy do Parlamentu Unii Europejskiej
biskupa włocławskiego, KPA-LI, wydziałów KPA z Californii, prezesa KPA


Wielce Szanowny Pan Martin Schulz, MdEP, Przewodniczący Parlamentu Europejskiego 15 grudnia, 2015
Willy-Brandt-Ring 1
D-52477 Alsdorf Deutschland - Niemcy

Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przeczytałem Pańską opinię o "zamachu stanu" w Polsce. Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan: żyję w mojej Ojczyźnie już 70 lat; zapewniam Pana, że wybory Pana Prezydenta i nowego Rządu w Polsce nie są dowodem braku demokracji. Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego kraju chce zmiany. Problem w tym, że ci, którzy mieli dotąd władzę, na tej decycji tracą; nie chcą się zatem poddać werdyktowi wyborów i wykorzystują dla swoich interesów także Parlament Europejski. Parlament, pod Pańskim kierownictwem, zajęty jest na pewno bardzo ważnymi sprawami, m.in. długością płomienia świec i ilością wody w spłuczce. Nie ma dziś w Brukseli polityków wysokiej klasy, czyli ludzi poszukujących dobra wspólnego społeczeństw tworzących Unię Europejską. Poprawność polityczna idąca w parze z małostkowością nie sprzyja mądrości. Szkoda, że - jak to kiedyś mówił pan Chirac – także "Pan stracił okazję, by siedzieć cicho". Wiem, że nie zmieni Pan swego stanowiska i Polaków nie przeprosi. Trzeba wielkości, by uznać swój błąd. Dlatego w "zimowe święta" (tak przecież nazywacie Boże Narodzenie) życzę Panu rozwagi, mądrości i wyobraźni.
+ Wiesław Mering Biskup Włocławski
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


List Otwarty do Członków Parlamentu Europejskiego – 9 stycznia, 2016

Odpowiedź na ataki na demokratycznie wybranego polskiego Prezydenta i Sejm
Kongres Polonii Amerykańskiej , Wydział Long Island jest coraz bardziej zaniepokojony fałszywymi oskarżeniami skierowanymi przeciwko demokratycznie wybranemu, polskiemu rządowi.
W przeszłości obce mocarstwa ingerowały w wewnętrzne sprawy Polski I jej suwerenność, spowodowało to podział Polski między Austrię, Prusy i Rosję. Również sojusz Niemiec i Rosji zachęcił Hitlera do ataku na Polskę i rozpoczęcia II wojny światowej. Niedawna umowa w Jałcie między Churchillem, Rooseveltem i Stalinem zniewoliła Europę Centralną, w tym Wschodnie Niemcy (NRD).
Unia Europejska nie zareagowała w sprawie umowy Rosyjsko-Niemieckiej dot. gazociągu Nord Stream II, która naruszyła europejską solidarność. Również ignorowany jest tragiczny kryzys migracyjny. Ale ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski jest rozważana.

Reformy wewnętrzne Polski są POZA ZAKRESEM PRAWA Unii Europejskiej i dotyczą jej interesów narodowych oraz są w jej obecnych ramach konstytucyjnych. Wewnętrzne reformy są nieodzowne po latach skorumpowanych rządów poprzedniej ekipy rządzącej i oligarchii postkomunistycznej.
Zarzuty głównych mediów przeciwko Polsce są zaaranżowane przez zainteresowanych manipulowaniem opinii publicznej, aby utrzymać neo-kolonialny status Polski.
Mamy nadzieję, że spotkania Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego 13 stycznia i 19 otwarcie podejmą debatę "o sytuacji politycznej” w Polsce i doprowadzą do zaprzestania ataków na demokratycznie wybranego polskiego prezydenta i sejmu.
Z poważaniem,
Grzegorz Worwa, Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, Wydział Long Island, Nowy Jork
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Link do listu KPA Wydziałów Północnej I Południowej Kalifornii 9 stycznia, 2016 r
http://nebula.wsimg.com/c831175bca50ca923586421e5938bdeb?AccessKeyId=2A383047C534A4ABC133&disposition=0&alloworigin=1


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Przewodniczący (Komisji Europejskiej-zk) Juncker, Sobota, 16 stycznia, 2016 00:52:27

W ostatnich tygodniach doszło do bardzo negatywnych publikacji i sprzecznych wiadomości dotyczących Polski, jego rządu i praktyk w podejmowaniu decyzji. Ostatnie działania podejmowane przez Komisję Europejską (KE) dotyczące Polski przyczyniły się do dyskusji i debaty, które odbywają się zarówno w Polsce, jak również poza jej granicami wśród członków Polonii na całym świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, gdzie polska diaspora liczy około dziesięciu milionów.
Kongres Polonii Amerykańskiej, założony w 1944 roku, jest największą polsko- amerykańską organizacją. Wielu naszych członków uważnie śledzi sytuację w Polsce.
Od momentu ogłoszenia dyskusji o Polsce przez Komisję Europejską nasza organizacja została zasypana listami , wyrażającymi wielkie zaniepokojenie członków naszej organizacji i Polonii w ogóle.
To niefortunne, że debata na temat Polski i związany z tym negatywny rozgłos nasilił się do takiego stopnia na poziomie międzynarodowym powodując szkody w dobrym wizeruneku Polski.
Rozumiemy, Komisja Europejska jest zaniepokojona Polską z powodu działań politycznych i administracyjnych podejmowanych przez nowo wybranego Prezydenta i Sejm RP. Rozumiemy również, że Polska zgodziła się na możliwość takiego działania podczas podpisywania dokumentów przystąpienia do Unii Europejskiej; jednak kwestionujemy, czy tak silne podejście było konieczne.

Niestety, bezprecedensowe kroki podjęte przez Komisję w odniesieniu do Polski sprowokowały duży niepokój i obawy, że Polskę wytypowano do zastosowania tego rodzaju środków. Ponadto daje to dodatkowe argumenty dla eurosceptyków. Wewnętrzna agitacja polityczna i społeczna, która obecnie ma miejsce w Polsce wokół decyzji KE napędza agendy tych, którym nie leży na sercu najlepszy interes Polski, włączając w to jednego z sąsiadów Polski - Rosji.
Niemniej jednak, w odpowiedzi na wielkie zaniepokojenie wśród członków Polonii, zachęcamy Pana Przewodniczącego, jak i pozostałych członków Komisji, aby dokładnie i obiektywnie zapoznali się z faktami dotyczącymi sytuacji w Polsce i ostrożnie wzięli pod uwagę wszystkie aspekty, w tym polityczne, prawne i te o charakterze historycznym, społecznym i kulturowym.
Jesteśmy przekonani, że Beata Szydło, premier Polski, i jej pracownicy będą w stanie rozwiązać kwestionowane sprawy w polubowny i zrównoważony sposób.
Leży to w najlepszym interesie wszystkich zainteresowanych, żeby Polska pozostała politycznie i ekonomicznie silnym członkiem Unii Europejskiej.


Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie rozwiązana w najbliższej przyszłości dla dobra wszystkich: Polski, Wspólnoty Europejskiej, a także polonijnej społeczności na całym świecie.
Z poważaniem,


Frank J. Spula,
Prezes KPA


CC: Pan Donald Tusk, Przewodniczący Rady Europejskiej

********************************************************************************

Nr. 5. Rok 2016 nadzieją dla Polski

Warto Przeczytać... Nr.5 publikacja KPA – Wydział Long Island, 20 stycznia, 2016


A. Rok 2016 nadzieją dla Polski
(Rok 2016 nadzieją na wyzwolenie się spod okupacji „okrągłego stołu” - autor nieznany, skróty Zbyszek Koralewski)

W 1989 roku po raz kolejny udało się uratować zbrodniczy system i ludzi, którzy go tworzyli. Tym razem pod pozorami „demokracji” oraz „kapitalizmu” stworzono kompromisowy system, w którym komuna przejęła Kapitał, a Demokrację rozdzielono między koncesjonowanymi (wybranymi) opozycjonistami i komunistycznym aparatem. ( Komuniści nigdy nie zostali rozliczeni za ich przestępstwa i zbrodnie –zk )

Skutkiem reform Balcerowicza, który był ekspertem PZPR w sprawach urynkowienia gospodarki socjalistycznej – jest niespotykana na europejską skalę pauperyzacja większości społeczeństwa, podczas gdy beneficjantami systemu stali się twórcy III RP.

Polska przez 25 lat tzw.” Wolności” wyzbyła się w ramach prywatyzacji własnego przemysłu, własnych banków, sieci handlowych oraz zakładów przetwórczych, tworząc armię bezrobotnych, których ponad 3 miliony już Polskę opuściło w poszukiwaniu chleba i lepszych perspektyw życia.
Po 25 latach Polacy – tak jak zarabiali za komuny grosze – w swej większości nie tylko niczego nie otrzymali z tej „korzystnej” prywatyzacji – ale stali się niewolnikami w zachodnich korporacjach, pracując w dodatku często na „śmieciowych” umowach, a więc bez prawa do emerytury, wakacji, dni chorobowych. „Handelsblatt”, czołowy dziennik niemieckich kół biznesowych nie ukrywa, że ekspansja europejska (czyt.niemiecka) w Polsce była możliwa dzięki neo-liberalnemu rządowi, który w istocie realizował budowę państwa teoretycznego – neokolonialnego. „Premier tego rządu Donald Tusk został „niejako w podzięce za to” nagrodzony stanowiskiem przewodniczącego Rady Europejskiej” - czytamy w „Handelsblatt”.

Merkel i niemieccy politycy będą robić wszystko, aby nie stracić Polski, jako swojej strefy wpływów, skąd wyciągali spore zyski. Zgodnie z ostatnim raportem Global Financial Integrity obliczył, że przez ostatnie lata koncerny zachodniego sąsiada Polski „wyssały” z naszego kraju 30 miliardów dolarów ! Okazuje się, ze corocznie za granicę trafia aż 5 proc. polskiego PKB, czyli ok. 90 mld. Dla porównania rocznie potrzeba ok. 17 mld złotych na program; 500 zł na drugie i następne dziecko.
Wstyd, że niektórzy dawni i znani opozycjoniści, o których – paradoksalnie- przestrzegał już Orwell w „Folwarku zwierzęcym” dołączyli do grupy polskich zdrajców, Gazety Wyborczej, agentów SB, WSI, usłużnych dziennikarzy.

Większość dawnych opozycjonistów, którzy o wolną Polskę walczyli, jednak nie sprzedała się – to ludzie wyklęci, o których trzeba było zapomnieć, jak to usiłowano zrobić z Anną Walentynowicz. Z innych usiłowano zrobić idiotów, szaleńców.

Rok 2016 jest nadzieją na [przeprowadzenie reform i -zk] wyzwolenie się z „postępu” eksportowanego z Unii i neokolonializmu, zwłaszcza z Niemiec, w obronie wiary, dziedzictwa narodowego, tradycji, kultury, gospodarki, historii i prawdy, którą manipulowano i sprzedano. Kontratak Beaty Szydło, premiera RP na Targowiczan: https://www.youtube.com/watch?v=lFPOLwyo6aQ 

(prof. Radosław Zenderowski: Elity państw Europy środkowo-wschodniej jak dotąd w dużej mierze zorientowane były na Zachód i nie potrafiły reprezentować interesu narodowego w taki sposób, w jaki robią to Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy .)

B. Krytyka nowego rządu
(skróty I tłumaczenie; Zbyszek Koralewski, oryginał: “Polish Democracy is in Fine Health”
Autor; Matthew Tyrmand i zespół redakcyjny “Gazeta Polska Codziennie”

Główny nurt zachodnich mediów, naśladując największe polskie media ( w 80% należące do Niemców -zk) i te związane ze świeżo usuniętym rządem, kontynują krytykowanie nowego demokratycznie wybranego rządu ( to nie było przejęcie władzy w wyniku “faszystowsliego zamachu stanu” jak to przedstawiają niektórzy zachodni przywódcy np. Martin Schultz, Przewodniczacy Parlamentu Europejskiego – zk).

Zachodnia prasa sugeruje, że demokracja w Polsce jest gwałcona, i cenzura szaleje pod nowymi rządami. To jest kompletne kłamstwo, jako że protesty pro i anty rządowe odbywają się swobodnie (od ostatnich wyborów - zk). Chociaż w ciągu ostatnich 8 lat podczas rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego (PO-PSL) demokratyczne ideały NIE były przestrzegane i prawo do protestu, wyrażania swoich pogladów bez strachu, że będzie się prześladowanym i inne prawa cywilne były często łamane (..dziwne, że wtedy główne media siedziały cicho – zk). Kilka przykładów:

• niezależni dziennikarze byli wielokrotnie napastowani przez agencje bezpieczeństwa.
Mieszkania pracowników m. i. Gazety Polskiej Codziennie (GPC) były przeszukiwane.
• w grudniu 2014 r. dwóch dziennikarzy (Tomasz Gzela z Polskiej Agencji Prasowej i Jan Pawlicki z telewizji Republika) zostali aresztowani. Relacjonowali protest przed Państwową Komisją Wyborczą w czasie lokalnych wyborów. PSL otrzymało dużo więcej głosów niż wskazywały badania (aż 10 razy) w rejonie Gdynia, gdzie zwykle mieli niskie poparcie. Udało się im zebrać wystarczającą ilość głosów umożliwiając pozostanie partnerem rzadzacej PO. Wybory najprawdopodobniej sfałszowano.
• dziennikarze Tomasz Sakiewicz i Anita Gargas zostali zwolnieni z zajmowanych stanowisk z Rzeczpospolitej (dziennika częściowo rządowego), gdy naciskali na przejrzyste dochodzenie w sprawie katastrofy w Smoleńsku i opublikowali informację wskazującą że na wraku samolotu, który rozbił się w Smoleńsku 10 kwietnia były ślady trotylu. Informacja ta została później potwierdzona przez ekspertów.

W maju 2015 r. po przegranych wyborach prezydenckich przez Bronisława Komorowskiego, koalicja PO-PSL złamała konstytucję i mianowała nowych członków Trybunału Konstytucyjnego przed upływem kadencji sędziów. Dzisiaj po reformach przeprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, sędziowie wybrani przez Platformę Obywatelską dalej stanowią większość. Zajmują 9 z 15 miejsc. Trybunał w obecnej formie był uległy poprzedniemu rządowi i przymykał oko na łamanie prawa. (został utworzony jeszcze za czasów komunistycznych w 1986 r.i są w nim nadal sędziowie, byli członkowie PZPR).

Łamanie praw cywilnych nie było nagłaśniane przez uległe media, które były opłacane pośrednio lub bezpośrednio przez były rząd lub z zagranicy. Objawiało się ono w każdej formie korupcyjnego zachowania, od akceptowania łapówek do załatwiania intratnych kontraktów dla rodziny i przyjaciół, do kontraktów bezkonkursowych, do nagradzania bonusami i pensjami, do traktowania preferencyjnego bezpodatkowego swoich sojuszników i zwolenników (włączając zagraniczne i wielo-narodowe korporacje)

(Dzisiaj, bardzo pro-Amerykański polski rząd rozpoczął oczyszczanie z urzędników skorumpowanych, zajmujących wysokie stanowiska. Wiele podejrzanych grup, włączając w to Niemieckich i Rosyjskich geopolityków, jest przeciwnych silnej amerykańskiej obecności we wschodnio centralnej Europie, są oni zagrożeni przez nowy rząd polski. To wyjaśnia dlaczego jest taka wrzawa, bezustanny strumień kłamstw i fałszywych oskarżeń ukazujących się w czołowych mediach. Ich celem jest zdyskredytowanie i dyskwalifikowanie opinii polskiego prawdziwie demokratycznego rządu - dodatek J M Malek).


Dodatek - zk: Długie (ale warto posłuchać !)
Debata nt. Polski w parlamencie UE : https://www.youtube.com/watch?v=TzT6ckfxYk8



Saturday, December 19, 2015

Nr.4 - Żydzi w wojskach Hitlera


2015 Los Angeles Times – z kolekcji artykułów
streszczenie i tłumaczenie Zbyszek Koralewski

Młody Amerykanin dokumentuje historie setek niemieckich weteranów 
pochodzenia żydowskiego.  Wielu straciło rodzinę w Holokauście, 
służąc  reżimowi nazistowskiemu.
24 grudnia 1996 | WILLIAM D. MONTALBANO | piszący dla: CZASY 

LONDYN – Utrzymywany przez stypendium, masło orzechewe i poczucie misji, Amerykanin Bryan Rigg bada niesamowitą i niezbadaną ziemię niczyją historii Holokaustu. Rigg przeprowadza wywiady z byłymi  niemieckimi żołnierzami żydowskiego pochodzenia, niektórzy  z nich to wysokiej rangi oficerowie, którzy walczyli dla Hitlera i III Rzeszy w czasie II wojnie światowej – w czasie Holokaustu, kiedy naziści zabili  6 milionów Żydów.

"Tysiące ludzi pochodzenia żydowskiego i setki tych, których naziści nazywali "pełnymi  Żydami” służyli w  wojsku za wiedzą Hitlera  (według różnych źródeł  150 tysięcy  – przyp. zk).. Naziści pozwolili tym ludziom służyć, gdy w tym samym czasie gładzono
ich rodziny, " powiedział Rigg.
  
W czasie mocno odkrywczej podróży  tak osobistej jak i zawodowej, 25-letni Teksańczyk rozmawiał z ponad 300 –ma weteranami, w tym z kilkoma w Kalifornii. Przekazywany od  jednego starego żołnierza do drugiego, przecinał tam i z powrootem Niemcy w ciągu czterech lat, często na rowerze, czasem śpiąc na stacjach kolejowych, aby jakoś naciągnąć swój (ograniczony) budżet.

Rigg powiedział, że udokumentował pochodzenie żydowskie u ponad 1200 żołnierzy Hitlera, w tym dwóch Marszałków polowych i 10 generałów, "ludzi dowodzących do 100.000 żołnierzy." Dodał, że w około 20 przypadkach, żołnierzom pochodzenia żydowskiego przyznano Krzyż Kawalerski, najwyższe wojskowe odznaczenie niemieckie.

Przy okazji, Rigg, który jest pochodzenia niemieckiego i wzrastał jako protestant, odkrył, że on też ma pochodzenie żydowskie. Podobnie jak wiele rodzin, które Rigg odwiedził, miał dalekich krewnych, których zabito dlatego, że byli  Żydami - a inni krewni zginęli w bitwie walcząc po stronie nazistowskich Niemców. 

Starzy żołnierze dają Rigg’owi dokumenty i ich opowieści o wojnie, pokoju i cierpieniu. Mówi, że wielu ciągle walczy  z pytaniem, które jest wyzwaniem dla historii: Jeśli walczyłem w armii niemieckiej, podczas gdy moja matka ginęła w hitlerowskim obozie koncentracyjnym,  jestem łotrem czy ofiarą? Wielu mężczyzn, Rigg spotyka,  trzyma się terminologii nazistowskiej, opisując siebie jako pół-Żyd, pół-Niemiec.  Czasem płaczą, gdy wspominają, tych Niemców,  teraz w wieku 70-ciu i 80-ciu, z których wielu zabito na polu walki walczących dla potwornego reżimu podczas gdy ich rodziny były zabijane przez ten reżim .

"W wielu przypadkach ludzie ci nie rozmawiali o tym przez 50 lat. Kiedy przychodzę, to jest tak, jakby otworzyli trumnę, którą myśleli, że pochowali już dawno temu. To wszystko wychodzi, " Rigg powiedział. Jednym z jego odkryć był dokument z roku 1944 niemieckich pracowników wojskowych z listą 77 wysokich rangą oficerów "mieszanej rasy żydowskiej lub ożenionych z Żydówką." Dwóch generałów broni, ośmiu generałów dywizji, pięciu generałów i 23 pułkowników jest na liście. Hitler osobiście podpisał deklaracje dla wszystkich 77 uzasadniając, że byli niemieckiej krwi, a tym samym skorzystał  z jego osobistego prawa wyjątku od nazistowskiej ustawy  z  1935 roku, która zabraniała
komukolwiek kto miał dziadków pochodzenia żydowskiego zostania oficerem.

Sprecyzowanie dokładnie, kto miał być sklasyfikowany jako Żyd wywołało  wielką debatę  wśród liderów nazistowskich. Hitler nienawidził Żydów, ale i też potrzebpwał doświadczonych dowódców i ludzi do walki. "Jest fascynujące, jak bardzo Hitler był zaangażowany w proces selekcji" Rigg powiedział. "W środku  wojny osobiście decydował, czy szeregowiec ten lub inny miał niemiecką krew. Szeregowiec!" Było co najmniej kilkanaście list z wyjątkami zatwierdzonymi przez Hitlera – z nazwiskami wysokich rangą urzędników nie tylko w wojsku, ale też w administracji cywilnej, która 
współpracowała  z wojskiem. W czasie wywiadów i badań w Niemczech w tym miesiącu,  Rigg znalazł jeszcze więcej oficerów Wehrmachtu pochodzenia żydowskiego i ponad 1500 stron dokumentów, zarówno dotyczących  weteranów jak i ich rodzin w wojennych niemieckich archiwach,  które Rigg przeglądnął za zgodą rodzin.

Jeden z weteranów, z którym Rigg przeprowadzał wywiad był religijnym Żydem, teraz 82 letnim mieszkającym w północnej Bawarii, który oficjalnie nie przyznawał się do żydowskiego pochodzenia, został kapitanem w Armii, ożenił się z żydowską dziewczyną z jego miasta rodzinnego i pozostał z powodzeniem praktykującym Żydem przez cały okres wojny.
    
“Tysiące mężczyzn żydowskiego pochodzenia walczyło razem z Nazistami w wyniku poboru. Ale było też wielu, którzy wybrali karierę wojskową, zmuszało ich to do zadeklarowania, że mają niemiecką krew,” powiedział Rigg. “jakie to chore, nawet pomimo tego, że Hitler dawał potwierdzenia,rodzina przez to, że była żydowska, szła na zagładę poza ich plecami.
"Czy większość tych ludzi była tak egoistyczna, że nie dbali kto umierał, żeby tylko oni mogli żyć?”
Rabaj Marvin Hier, kierownik i założyciel  Simon Wiesenthal Center w Los Angeles, mówi, że indywidualne historie żołnierzy są dobrze znane, ale nie ma poważnej naukowej próby, która by zebrała te historie i pokazała większy obraz. Nowe badania również stwiają niewygodne pytania.  "Jeśli byli  Żydzi, którzy służyli w siłach zbrojnych, aby uratować swoje życie, to jest jedna rzecz. Jeśli byli tam żołnierze, którzy służyli wiedząc co się dzieje i nie próbowali ratować [życia innych] no to jest już nie do zaakceptowania i niehonorowe,” powiedział Hier.

W domach które odwiedza, Rigg często widzi menory i książki o judaizmie. Wielu weteranów  "nauczyło się po Hebrajsku, "powiedział," i kilku przeszło na judaizm i zostali obrzezani  w wieku 40 i 50 lat.   

Reżim nazistowski śmierdział hipokryzją, nowe badania Rigg’a przedstawiają to jasno. Dokumentuje (np.) przypadek Marszałka Polowego, Erhard’a Milch’a, zastępcy szefa Luftwaffe Hermann’a Goering’a. Przez długi czas były pogłoski, że był Żydem, I Milch w rzeczywistości miał ojca Żyda co według nazistowskiego kodu, czyniło go niezdolnego do służby w siłach zbrojnych. Ale w 1935 roku, badania Rigg’a wykazały, że Goering, wybrany przez Hitlera następca, sfałszował dokumenty, żeby  przedstawiały Milch’a jako  pochodzenia aryjskiego, potwierdzając, że ojcem Milch’a był rzeczywiście brat jego matki.

"Wielu z nich straciło bliskich w Holokauście i wiedziało, że zostali oni wysłani do Oświęcimia i innych obozów. Jednak w 1944 roku, kiedy ci sami ludzie dostali  pocztówki nakazujące im, żeby się zgłaszać  na  podaną stację kolejową, żeby być deportowanym, większość  z nich posłuchała” powiedział Rigg. " Jeśli naprawdę wiedzieli,  co się stało z rodzicami i dziadkami, dlaczego to zrobili? "

W Cambridge, Steinberg – Nowojorczyk, który uczył w Anglii przez trzy dekady - powiedział, że odkrycia Rigg’a pogłębiąją pogląd na historię Holokaustu. Podczas gdy poszukiwania Rigg’a  są niepokojące dla niego, dla wielu starych żołnierzy, z którymi przeprowadza wywiady, wizyta  młodego, żarliwego amerykańskiego naukowca  jest oczyszczająca – a nawet wyzwalająca. "Dostaję listy i telefony od dzieci i wnuków Teraz nasz tata i dziadek będą z nami rozmawiać  o tym wszystkim, '", powiedział.

Prawa autorskie 2015

Tuesday, December 8, 2015

Nr.3 - Zabójcy Żydów czy ich zbawcy?

Badania  profesora historii Uniwersytetu Yeshiva  
rzucają nowe światło na Polskę  i na ruch oporu.

Książka prof. Joshua Zimmermana o polskim podziemiu  w czasie II wojny światowej.

Amerykański Żyd, trzecie pokolenie, urodzony  w Kalifornii, Joshua Zimmerman, był wychowany w nietypowym stosunku do Polski.  

Większość Żydów w USA, których rodzice lub dziadkowie wyemigrowali z Polski i ci, którzy  przeżyli Zagładę, słyszeli przerażające historie o anty- semickich  Polakach. Zimmerman tego nie słyszał. Jego dziadkowie przyjechali ze wschodniej części Polski,  gdzie mieszkało przez wieki najwięcej  Żydów na świecie, dziesięciolecia przed  „Shoah” (zagładą).  Gdy mówili o II wojnie światowej i Holocaust (zagładzie), koncentrowali się na roli Niemców  jako oprawców.  “Nie mówili o rodowitych Polakach” wspomina Zimmerman,  który ma 48 lat i jest profesorem Studiów  Historii Wschodnio-Europejskich Żydów oraz Zagłady na Uniwersytecie Yeshiva.
 Aż tu pewnego razu, podczas kursu na uczelni na temat “Shoah”, żydowski student, którego dziadkowie  byli z Polski stwierdził, że Polacy byli tak źli  “jak Niemcy.” 

Podczas późniejszego wyjazdu  do Polski, Zimmerman spotkał  osoby, które przeżyły wojnę i mówiły mu o bohaterskim ruchu oporu, o  Armii Krajowej. Wtedy też przeczytał w New York Times nekrolog żony łowcy-nazistów  Simona, w którym opisano jak ona przetrwała w okupowanej przez Nazistów Polsce  “dzięki pomocy polskiego podziemia .”

“Książka narodziła się tego dnia” powiedział Zimmerman, siedząc w swoim pokoju na Uniwersytecie Yeshiva, otoczony przez książki o żydowskich doświadczeniach w Polsce. Mówi, że egzaminował prawdę o stosunkach pomiędzy ruchem oporu a Żydami w czasie II wojny światowej. Czy członkowie  Armii Krajowej — AK, jak popularnie jest nazywana w Polsce  — to święci czy grzesznicy?

Rezultatem badań jest niedawno wydana książka “Polskie Podziemie i Żydzi, 1939-1945” (Cambridge University Press),studium które przynosi świeże spojrzenie na czas  upamiętnienia Nocy Kryształowej   “ Musiałem to zobaczyć z dwóch stron,” powiedział Zimmerman.

Dla większości Żydów, to nie jest jakieś nieprzeniknione  pytanie historyczne. Polska była przed wojną domem dla 3.5 milliona Żydów i miejscem o największej liczbie Nazistowskich obozów śmierci. Zachowanie się podziemia i  AK było odzwierciedleniem tego co stało się Polskim Żydom pod okupacją niemiecką, i to stało się przedmiotem wiary dla większości Żydów poza Polską, że Polacy zachęcali lub wspomagali wysiłki Nazistów w unicestwieniu  żydowskiej populacji.

Zimmerman przez 9 lat zbierał materiały do książki, która liczy prawie 500 stron.  Mieszkał w Polsce rok, studiował  język i kulturę, przeprowadzał wywiady ze starzejącymi się członkami  AK i Żydami, którzy zawdzięczają swoje życie członkom podziemia, przeczesywał   archiwa, które stały się otwarte dla historyków po upadku  komunizmu, ćwierć wieku temu. Robił też badania w Izraelu i Anglii.
Książka Zimmermana na niektórych stronach stawia wyzwania i zaprzecza, a na innych  wzmacnia, często panujące przekonanie o polskim ruchu oporu i jego stosunku do polskich Żydów w czasie wojny.

"Taka (jak ta –przyp.zk) książka odgrywa główną rolę" w zrozumieniu postaw Polaków wobec Żydów pod okupacją hitlerowską,  powiedział ekspert Holokaustu i autor Michael Berenbaum. "Im więcej informacji otrzymujemy, tym bardziej możemy [zrównoważenie] osądzać."
Większość Polaków, w opinii większości Żydów, zachowywała się w sposób, który w dużej mierze wahał się od zimnej obojętności do ognistej nienawiści. W Saul Friedlandera epickim studium Holokaustu z 2007 r. "Lata Zagłady: nazistowskie Niemcy i Żydzi 1939-1945" (Harper Perennial), "charakteryzuje perspektywę żydowską, że Polacy byli wrogo nastawieni do Żydów, że polski patriotyzm i nacjonalizm są równe antysemityzmowi. Armia Krajowa nie była początkowo chętna, żeby pomagać partyzantom żydowskim, bo dominował w polskiej myśli, pogląd, o "podejrzanych lewicowych i pro-sowieckich skłonnościach w ŻOB (Żydowskiej Organizacji Bojowej)",  głównej grupy partyzanckiej żydowskiego podziemia.

Pisze o oddziałach AK przyjmujących Żydów do swoich szeregów, dostarczających broń,  pieniądze i szkolenie dla żydowskich jednostek partyzanckich, organizujących, ostatecznie nieudaną, próbę zburzenia muru getta warszawskiego na początku powstania w getcie w 1943 roku, potępiających Polaków szantażujących Żydów i rabujących mienie żydowskie, ratujących Żydów z narażeniem życia członków AK , pomagających założyć Komitet Pomocy Żydom (Żegota), utrzymujących kontakty od czasu do czasu z ŻOB, wysyłających potajemnie członków do gett i obozów koncentracyjnych, narażając ich życie, żeby przez te relacje (naocznych świadków- przyp. zk) nagłaśniać żydowski  los w prasie podziemnej wydawanej przez rząd na uchodźstwie.

Ale pisze również, o jednostkach  AK, które  nie przyjmowały Żydów, które zabijały Żydów, które nie chciały zaoferować pomocy, ponieważ ataki odizolowane, na małą skalę, na wojsko niemieckie uznawano za "daremne" marnowanie ograniczonej ilości broni. Pisze o partiach prawicowych, które kontynuowały poglądy antysemickie i  rozgłaszały antysemickie hasła.
Książka Zimmermana oferuje zrównoważoną perspektywę ...

Popularne poparcie dla Żydów w Polsce zmniejszyło się po wyzwoleniu, gdy wydało się prawdopodobne, że wojska radzieckie będę okupować kraj; panowała powszechna obawa, że Sowieci narzucą znienawidzone rządy komunistyczne, które wielu Polaków utożsamiało z Żydami.

Polska i Rosja będąc sąsiadami były wrogami przez wiele lat swojej historii; Polska, 
z większością społeczeństwa katolickiego, nienawidziła ateistyczny komunizm; Żydzi polscy, którzy początkowo przyjaźnie witali  Armię Czerwoną w 1939 roku jako uwolnienie spod panowania antysemickiego i jako bastion przeciwko Trzeciej Rzeszy, byli postrzegani przez wielu nie-Żydów   jako nielojalna piąta kolumna.

 "To badanie odświeża dowody historyczne i zmienia nasze rozumowanie ... przedstawiając kompleksowe podejście do różnych typów zachowań wobec Żydów w różnych momentach w czasie wojny oraz w różnych regionach okupowanej Polski", Zimmerman pisze. "Zgadzam się, że dlatego, że Armia Krajowa była organizacją zrzeszającą wiele odmiennych polskich organizacji licząca ponad 300.000, ze wszystkich regionów, od socjalistów do narodowców, jej postawa i zachowanie w stosunku do Żydów była bardzo zróżnicowana."   "To, że AK uwolnił 398 Żydów z niewoli niemieckiej jest prawie nieznane." Zimmerman mówi również o roli  bojowników żydowskich w feralnym Powstaniu Warszawskim 1944 roku – pobliska Armia Czerwona  nie reagowała, gdy Polacy byli dziesiątkowani przez mających przewagę liczebną Niemców i stolica została zrównana z ziemią.

Zimmerman mówi, że jego książka, przedstawiając obie strony obrazu wojennego, "Ma potencjał przyczynienia się do pojednania polsko-żydowskiego." Mówi, że jego własne małe dzieci, gdy podrosną, usłyszą również obie strony.  Powie im o "dziedzictwie antysemityzmu" w Polsce. [czy powie im również, skąd się ono wzięło ? – przyp. zk]
I będą uczyć się, “że w Polsce było bardzo wielu dobrych ludzi, nadzwyczajnych Polaków,  którzy ryzykowali swoje życie, by ratować Żydów.“


Joshua Zimmerman będzie dyskutował na temat swojej książki 
w poniedziałek, 21 grudnia o 3 PM, w YIVO, 15 W. 16th St., na Manhattanie.

artykuł skrócił i przetłumaczył na język polski Zbyszek Koralewski

recenzja książki (po ang.) :